Czy masz teraz otwarte jakieś sprawności harcerskie/zuchowe?

A A A

2012-03-24 - IV Zuchowe Harce w Buku

Już po raz drugi nasza gromada wzięła udział w tym jaże wspaniałym przedsięwzięciu, jakim są bukowskie Zuchowe Harce. W zeszłym roku wszystkie dzieciaki mogły się wcielić w bohaterów ze Stumilowego Lasu, a co czekało na nas tym razem? Oczywiście szaleństwa rodem z Pocachontas i jej indiańskiej wioski! Ale zacznijmy może od początku...

 

Zbiórka miała miejsce już o godzinie 7.30 na Dworcu Górczyn. Mimo, że wstawanie o tak wczesnej porze nie jest dla każdego łatwe, to wszystkim się to udało bardzo sprawnie. Po sprawdzeniu obecności i stwierdzeniu, że wszystko się zgadza moglismy wsiąść do pociągu i ruszyć w drogę. Na miejsce dotarliśmy koło godziny 9-tej. Wszystki zuchy były bardzo zadowolone, że wreszcie są na miejscu (zwłaszcza ci, którzy nie byli przyzwyczajeni do spacerowania) i już nie mogly się doczekać pierwszych konkurencji. Czekając na pozostałe ekipy moglismy poszaleć na wielkie hali sportowej w Buku, gdzie mieliśmy do dyspozycji nie tylko ogromną przestrzeń, ale i masę piłek, hula-hop, czy innych sprzętów, dzięki którym zabawa stala się jeszcze fajniejsza. Z tego wszystkiego nie zauwazyliśmy nawet, kiedy wybiła godzina 10-ta i przyszedł czas na otwarcie IV Zuchowych Harców w Buku.

 

Po oficjalnym rozpoczęciu, każda z ekip, aby otrzymać swój totem musiała zaprezentować okrzyk (w naszym przypadku okrzyk gromady - niezmienny od zesżłego roku =P). Następnie przyszedł czas na losowanie w której turze i z jakimi ekipami będziemy startować. Ku radości wszystkich zajęlismy miejsce w pierwszej turze razem z osmioma innymi ekipami. Walka była naprawdę zawzięta i do końca nie było wiadomo, kto uplasuje się w czołówce.

 

W pierwszej części zawodów Wilcze Łapy trzymały dzielnie 2 miejsce, z czego były bardzo zadowolone. Jeśli chodzi o zadania to przyznam szczerze, że do latwych nie należały. A ich nazwy czasami były tak skomplikowane, ze przyznam szczerze ciężko bylo je spamiętać. W każdym razie wymęczyły nieźle - nawet opiekunów zagrzewających dzieciaki do boju! - przez co zmęczenie zaczynało dawać wszystkim we znaki... No ale oczywiście organizatorzy mieli sposób na małe zuszki, jakby tu im przywrócić siły i energię do dalszych rozgrywek. Jaki? Oczywiście słynna pomidorowa, o która co poniektórzy dopominali się juz od ponad tygodnia. Najedzeni i pełni sił mogliśmy przystapić do drugiej części zawodów.

 

I znowusz rywalizacja była zacięta, a nasze zuchy bardzo dzielne. Koniec konców szansa na bycie w finale była naprawdę wielka, ale w dogrywce niestety się nie udało. Mimo to wszyscy byli bardzo zadowoleni i głośno dopingowali pozostałe gromady. Ale, jak wiadomo nic nie trwa wiecznie, tak i tutaj przyszedł czas na podsumowanie. Oczywiście, jak to bywa na Zuchowych Harcach nigdy nie ma przegranych, tak więc każdy zuch (i nie tylko =P) otrzymał wspaniały medal upamiętniający ten dzień oraz wspaniałego (i ogromnego!) cukierka wypełnionego słodyczami, który bądź co bądź swoją wagę miał... (a pochłonięty będzie, jak znam zycie w kwadrans na najbliższej zbiorce). No i oczywiście dyplom, który znajdzie swoje miejsce w naszej harcowce - jaze mozna bylo onim zapomnieć. Gdy wszystkie nagrody zostały rozdane przyszedł czas na pożegnanie i powrót do domu.

 

Ale czy aby na pewno? Otóż nie do końca. Jako, że do pociągu powrotnego mieliśmy jeszcze trochę czasu, to wraz z 15 GZ "Słowianie" oraz 25 GZ "Ogniste orlęta" wybralismy się na pobliski plac zabaw, gdzie dzieciaki mogły się wyszalec do woli i - kto by pomyślał - pozbyć resztek sił swoich opekunów poprzez wspólną zabawę. Poza tym była to też mozliwość, by nasze zuchy miały dodatkową formę integracji z innymi gromadami. No ale koniec końców przyszedłczas na powrót do domu po tym ciężkim, ale bardzo owocnym dniu...

Autor:dh Żaneta

Zuchy

Zuchy

Druhny

Druhny

Wszyscy uczestnicy harców

Wszyscy uczestnicy harców

Komentarze