Czy masz teraz otwarte jakieś sprawności harcerskie/zuchowe?

A A A

2011-08-01 - Kolonia zuchowa Podgaje

PONIEDZIAŁEK 1.08.2011

Naszą kolonię rozpoczeliśmy zbiórką, o godzinie 5 na Dworcu Zachodnim w Poznaniu. Zuchy zwarci i gotowi do wyprawy pożgnaliśmy się z rodzicami i wsiedliśmy do pociągu. Na miejsce dotarliśmy po godzinie 10. Od samego początku wszyscy rzucili się w wir pracy. Tego dnia zdołaliśmy nie tylko się rozpakować i zintegrować, ale i wykonać pierwsze prace na podobozie. Trzeba było przyozdobić nasze namioty i cały podobóz tak, by przypominał prawdziwą wioskę indiańską. Wykonanie zariby, która nie tylko ma odgraniczać nas od jeziora i innych obozowisk, ale i dzięki odrobinie zdolności plastycznych zuchów przeobraziła się w małą wystawę sztuki indiańskich dzieł. Tego samego dnia zdołaliśmy przygotować sobie wszystko, co będzie potrzebne na następne dni naszej wędrówki czerwonoskórych, jednak nie została wprowadzona jeszcze tematyka. A przecież to tylko początek....

 

WTOREK 2.08.2011

Pierwszy dzień z tematyki indiańskiej. Zuchy zostały zapoznane z obyczajami i obowiązkami Indian. Przybrały nazwę "Utich", jako niepełnoprawnych indian, natomiast swoich opiekunów od dzisiaj zwią "wodzowie". Po małym wprowadzeniu przyszedł czas na pierwsze zadania. Zaraz po śniadaniu wszyscy razem zabraliśmy się do pracy nad zdobnictwem naszych strojów indiańskich. Po pewnym czasie na podobozie było pełno małych Uti, które wykonały własne pióropusze, opaski na głowę, naszyjniki, bransoletki i tym podobne. Zabawy i śmiechu przy tym było co nie miara. Oczywiście wszystkie zajęcia były przeplatane pląsami oraz przerywnikami, żeby nie tyle urozmaicić czas, ale aby rozruszać dzieciaki (i opiekunów również). Popoludniu, jeśli nie liczyć małego zwiadu po okolicy w czasie którego kilkoro "odważnych" udało się na małe polowanie na jaszczurki, co w prawdzie nie było zaplanowane, ale mimo wszystko okazało się nad wyraz zabawne i przekomiczne w ich wykonaniu. Tego dnia wszyscy po raz pierwszy udaliśmy się póżnym popołudniem nad jezioro by wreszczie zażyć wyczekiwanej kąpieli pod okiem ratownika oraz opiekunów. Główną atrakcją w wodzie nie było pływanie, a zabawa piłką plażową połączoną z nauką pływania. Tego samego dnia wszyscy zebrali sie na obrzędowym ognisku w którym wybrane zuchy zostaly przyjete do gromady a jako pamiątke otrzymały chusty naszej gromady zuchowej. Na świadków naszych poczynań wzięliśmy wszystkich harcerzy. Wszyscy myśleli, że po męczącym dniu czeka ich błogi sen, ale niestety (czy może stety) nie było nikomu to dane, bowiem w nocy przyszedł czas na pierwszy nocny alarm mundurowy połaczony z apelem rozpoczynającym obóz. Może i nie wyszedł on zbyt idealnie, ale będzie czas, żeby to nadrobic i poprawić straty.

 

ŚRODA 3.08.2011

Dzisiejszy dzień zaczął się w miarę spokojnie. Od samego rana dh Monika przygotowała dla naszych malych uczestników grę w której celem było poznanie tropów zwierząt i otaczajacej nas przyrody oraz male zapoznanie z apteczką i sposobami pierwszej pomocy. Wyszlo na to, że póki co jeśli patrzec na punktację, to dziewczyny osiągnęły przewage w rywalizacji międzyszóstkowej. Po grze przyszedł czas na mała przerwę gdzie wszyscy razem z dh Żanetą postanowili się troche zabawić i popląsać by zabić wolny czas do obiadu. Po południu dh Weronika razem z dh Sławkiem przygotowali dla całego obozu (łącznie z harcerzami) grę w której poszczególne ekipy musiały odnaleźć ukryte w lesie zadania do wykonania. Na jednym z punktów czekała na wszystkich dh Weronika, ktora miala dla wszystkich małą niespodzianę - 10 pompek, ktore patrole musiały wykonać łącznie z drużynowymi, czy też opiekunami grup. Jeśli wszystkie zadania zostały zweryfikowane i zaliczone przyszedłc zas na odszukanie indiańskiego wodza ktory ukrył sie w swojej małej kryjówce na drzewie po drugiej stronie jeziora. Wygrały patrole dh Anety, oraz dh Żanety, które zdobyły w nagrodę indiański totem. Dla odpoczynku wszyscy zebrali się w świetlicy by poczuczyć się kilku piosenek zuchowych oraz harcerskich. Dodatkowo w tym samym czasie wszyscy nauczyli się nowych pląsów i przerywników oraz... dh Żaneta zrobiła krótkie powtórazenie wszystkiego co wydarzylo się w ostatnim roku harcerskim.

 

CZWARTEK 4.08.2011

Czwartek. No cóż. Czwartek możemy zaliczyć, jako kolejny udany dzień. Od samego rana wszyscy zwarci i gotowi udalismy się na mała zaprawę poranna, aby pobudzić ciało i orzucic nawet najmniejsze zmęczenie. Następnie dla naszych "pierwszaków" kadraoraz stali bywalcy przygotowali mała niespodziankę - chrzest obozowy na którym no co tu mówić działo się sporo. Chodzenie po szyszkach, woda, mąka, sosna to tylko malo z tym, co się dzialo. Po prostu - brak słów. Po południu za to  komendant przygoowal dla wszystkich uczestników bitwę wodna, na której dwie ekipy walczyły o przetrwanie woreczkami z wodą. Nie było przegranych oczywiście że w trakcie rewanżu wszystcy okazali się wygrani. Zaskoczeniem dla zuchów był fakt, że od godziny 22 obstawiały wraz z opiekunami wartę nocna przez 24h naprzemian. Wszyscy byli bardzo dzielni i należą im sie wielkie gratulacje, za odwage i przetrwanie nocy.

 

PIĄTEK 5.08.2011

Niektórzy uważają, że piątek to weekendu początek. Tak po prawdzie to tak. Wtedy zaczyna się czas szaleństw i zabaw, tak więc też było i u nas. Od samego rana zuchy miały szanse wyszaleć się tak, by wieczorem bez żadnych jęków i stękań połozyć sie spać. Cały dzien spędziliśmy w wiosce indiańskiej w Koszalinie. Dzieci budowali tipi, uczyli sie strzelać z łuku.